piątek, 4 kwietnia 2014

59

Postaram się dodać nowy rozdział około poniedziałku. :)
Raz jeszcze zapraszam na inne tłumaczenie opowiadania, równiez o One Direction: the-mentor-fanfiction.blogspot.com

*Harry*

Odłożyłem moją torbę i zajrzałem do kuchni, próbując znaleźć Rose. Zdziwiłem się, gdy jej tam nie zastałem. Ruszyłem do mojego pokoju. Była tam. Siedziała na krawędzi łóżka, w koszulce i rozmawiała przez telefon.
- Też za Tobą tęsknie. - uśmiechnęła się. - Nie, nie płaczę. - skłamała, ocierając łzy. - Też Cię kocham. - przyznała. - Będę tam niedługo, obiecuję. - zatrzymała się na chwilę. - W porządku, kocham cię. Pa mamo. - rozłączyła się, wycierając łzy gdy zaszlochała głośniej. Usiadłem obok niej, przytulając ją gdy ona po prostu pozwoliła się temu dziać. Czułem, jak stara się uspokoić. Jej ramiona owinęły się dookoła mnie gdy przytulała mnie chwilę.
- Przeprosiłem. - wyszeptałem. Przytaknęła tylko w odpowiedzi. Uśmiechnęła się do mnie, wstając.
Wyszła z pokoju i ruszyła do szafy, w której trzymaliśmy różnego rodzaju ozdoby świąteczne i zdjęcia.
Stałem w drzwiach mojego pokoju i patrzyłem jak wyjmuje z szafy pudełko ze zdjęciami i stawia ja podłodze z hukiem. Usiadła obok niego i zaczęła wyjmować zdjęcie po zdjęciu, oglądając je. Uśmiechała się do każdego oprawionego zdjęcia zanim odkłada je obok. Zatrzymała się przy oprawionym zdjęciu, na którego ramce był napis "forever and always". Było to zdjęcie jej i jej taty, zanim zmarł.
Wzięła głęboki, krótki oddech walcząc z powracającymi łzami. Nie lubiła płakać za swoim tatą, gdy nie musiała tego robić. Obiecała mu, że nie będzie płakać nawet jeśli on odejdzie. Niestety, nie zawsze udawało jej się wypełnić tą obietnicę, jednak próbowała z całych sił.
- Był taki piękny. - powiedziała łapiąc oddech. Usiadłem obok niej, wciągając jej ciało na swoje kolana i opierając głowę na jej ramieniu.
- Wyglądasz jak on. - wyszeptałem do jej ucha. Jej kości policzkowe uniosły się, mówiąc mi że się uśmiecha. Naprawdę była do niego podobna. Miała oczy swojego taty i słodki, mały nosek. Miała też spojrzenie swojej mamy, co lubiłem. Była idealną mieszanką ich obojga.
- Myślisz, że jest mu lepiej tam gdzie teraz jest? - spytała z nadzieją w głosie.
- Wiem, że jest. - pocałowałem jej szyję. Nigdy nie spotkałem jej ojca. Ale znałem go poprzez jej wspomnienia. Nie mówiła o nim za często, ale gdy już to robiła uśmiechała się dużo. Lubiłem to. Bardzo to lubiłem.
- Pamiętam, że mówił wtedy jakiś mądry dowcip i grał piosenki na swojej starej gitarze. - myślała na głos.
- Rose. - wyszeptałem, czując łzy w moich oczach.
- Przepraszam. - przeprosiła zażenowana.
- Nie przepraszaj. Pomyślałem po prostu, że powinniśmy wyjąć to zdjęcie. - odwróciła głowę, żeby spojrzeć na mnie.
- Czemu?
- Bo on sprawia, że się uśmiechasz, a ja lubię jak się uśmiechasz.
Uśmiechnęła się i złożyła buziaka na moim policzku. - Ty też sprawiasz, że się uśmiecham. - wyszeptała lekko. Mój uśmiech powiększył się i pocałowałem jej policzek po raz kolejny.
- Kocham Cię Rose. - przyrzekłem.
- Też Cię kocham. - odpowiedziała szczerze. Wciąż obejmowałem ją w tali gdy nasze spojrzenia powróciły na zdjęcie, które wciąż trzymała w swoich dłoniach.
Leżała na klatce piersiowej swojego taty, na szpitalnym łóżku. Spała, gdy on trzymał ją z szerokim uśmiechem na ustach i zamkniętymi oczami. Relacja pomiędzy nimi była taka prawdziwa. I słodka. I byli tak blisko siebie, mimo tak traumatycznych doświadczeń. - Był takim cudownym mężczyzną. - powiedziała do siebie. - Zmarł tak wcześnie. - potrząsnęła swoją głową w dezaprobacie. - Chciałabym wiedzieć, czemu nie powiedział mi tego wcześniej, tylko dopiero w ostatnich minutach. - rozkleiła się. - Ciągłe wizyty w szpitalu, na które nie musiałam chodzić. Czas kiedy mógł mi powiedzieć i pomóc zrozumieć, ale tego nie zrobił. Czemu? Czemu to zrobił? Był zawstydzony? Nie powinien taki być. - stwierdziła. Jej tata zmarł na guza mózgu. Zmagał się z nim latami zanim odszedł.
- Bądź po prostu wdzięczna za czas który mogłaś z nim spędzić. - wyszeptałem cicho w miękką skórę jej szyi.
- Chciałabym, żebyś mógł go spotkać. - wzruszyła ramionami uśmiechając się lekko. - Wasza dwójka dogadałaby się ze sobą bardzo dobrze. - cisza oczyściła nasze myśli i sprawiła, że nagle byliśmy bardziej ostrożni z tym co mówimy. Odchrząknąłem głośno, zanim zacząłem mówić.
- Chodźmy na kolację. - nalegałem. Zdjąłem ją ze swoich kolan, wstałem i podałem rękę, aby ją podnieść. Przycisnęła ramkę do piersi i złapała moją rękę, po czym podniosłem ją, przyciągając do mojej piersi. Zabrałem ramkę z jej dłoni i zaniosłem ją do mojego pokoju, stawiając na szafce przy łóżku. Odwróciłem się, pokazują jej to. Przyłożyła dłoń do ust, a jej kości policzkowe były uniesione, dzięki czemu wiedziałem, że uśmiecha się.
Odsunęła swoją dłoń i uśmiechnęła się do mnie. - Uszykujmy się i wtedy pójdziemy na kolację.

10 komentarzy:

  1. Ojejku :') rozkleiłam się <3 to takie urocze ;*
    czekam na następny ;33
    @happy_alexxx

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny rozdział!!!!! biedna Rose!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny czekam na next/ czytam tego bloga cały czas tylko go nie komentuję, bo jestem strasznym leniem, ale wiedź, że go czytam. :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne <3 Szkoda Mi Rose a Harry jest taki słodki gdy cieszy się gdy się uśmiecha i myśli o niej to taka piękna para <3 Rozdział jest świetny,cudowny,wspaniały tak jak wszystkie i z niecierpliwością czekam na next ;* Pozdrawiam xx.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uroczy jak zwykle :) Pozdrawiam!
    -Oliwia

    OdpowiedzUsuń