środa, 9 lipca 2014

Thursday

Obudziłam się i przewróciłam na drugi bok. Byłam trochę obolała. Ostatnia noc była bardzo udana dla nas. Zauważyłam że moje włosy są nadal wilgotne od wczorajszego prysznica, więc postanowiłam je spiąć. Przypomniałam sobie że moja mama chciała wybrać się na paradę z chłopakami. Założyłam czystą bieliznę i naciągnęłam na siebie jakąś koszulkę. Podskoczyłam delikatnie gdy poczułam mocny ucisk ramion wokół talii. Harry złożył czuły pocałunek na moim karku.
- Kochanie. - jęknął.
- Harry... - ostrzegałam. Ostatnia noc była niczym dzień sportu w domu mojego dziadka. To zarówno niepokojące jak i ekscytujące.
- Wyglądasz tak pięknie. - ciągle mnie całował.
- Nie będziemy się dziś kochać! Jedziemy zobaczyć chłopców. Uwolniłam się od jego uścisku i zabrałam swoje ubrania. Czarna bluza na zamek, oślepiająco żółty sportowy stanik i szorty. Klepnął mnie w tyłek, po czym poszedł się przebrać. Odepchnęłam go od szafy i zabrałam się za wybieranie stroju dla niego.
- To. - rzuciłam mu koszykarskie spodenki. - O i to. - dorzuciłam t-shirt pozbawiony rękawów. - To też. - bluza z kapturem poleciała w jego kierunku. - O mój Boże, to! - podałam mu snapbacka.
- Ale z Ciebie dziewczyna.
- Dzięki Bogu inaczej wczorajsza noc byłaby niezręczną odsłoną prawdy. - odpyskowałam.
Weszłam do pustej kuchni. Wszystko było wysprzątane i nie było śladu aby ktoś był w domu. Otworzyłam lodówkę i zabrałam jabłko. Minęłam mikrofale i zauważyłam, że jest dopiero 5:30.
- Kochanie, gdzie są wszyscy? - zapytał. Podeszłam do niego biorąc gryza jabłka. Przekazałam owoc Harremu, którego jeden gryz był jak moje trzy. - Jest 5:30. - stwierdziłam, na co szeroko otworzył oczy i spojrzał na zegar. Potem popatrzył na mnie wykonując uwodzicielski ruch brwiami.
- Chodź. - złapał mnie za rękę ciągnąc do naszego pokoju.
- Nie. - odmówiłam. - Jesteśmy już ubrani, a ja nie mam zamiaru po raz kolejny brać prysznica. - powiedziałam, na co zmarszczył brwi. Nagle coś w niego wstąpiło. Weszłam do naszego pokoju i złapałam telefon.
Ktoś rzeczywiście do mnie napisał?

Nieznany numer.
Wiesz...Nie skończyłem jeszcze z Twoim chłopakiem.

Moje serce złamało się w pół. Co to miało znaczyć?
- Co jest? - zapytał Harry zaniepokojony tym jak długo wpatruję się w telefon.
- Nic. - Skłamałam. Odrzuciłam telefon na bok widząc, że Harry nie zamierza ustąpić.
Szybko zadzwoniłam do Ashtona wiedząc że nie będzie zły jeśli go obudzę.
- Halo? - jego zachrypnięty głos był słodki.
- Powinieneś przyjechać po nas. - zasugerowałam. Ten ruch wyraźnie zmylił Harrego.
- Jest dopiero 5:40... - jęknął.
- Ashton, proszę! - błagałam. Westchnął ciężko, ale usłyszałam dźwięk szurania nogami i zapinania paska chwilę później.
- Już jadę. - obiecał.

9 komentarzy:

  1. świetny jak zawsze :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na następny !!!!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Co się dzieje... zaciekawiło mnie to opowiadanie :))

    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  4. super! zresztą jak zwykle :) szkoda tylko, że krótki ;pp czekam na next!
    +zapraszam do mnie na ff o Harrym :) pierwszy rozdział pojawi się już jutro :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie jak zawsze
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. buhahah super :D
    next next next
    tez chciałam raz tak napisać xd
    ☆★☆

    OdpowiedzUsuń