czwartek, 31 lipca 2014

Saturday morning

Krótka wiadomość ode mnie na początek. :)
Zostało siedem rozdziałów tej mini serii do jej zakończenia. Autorka wróciła wreszcie do pisania Stay 2 i muszę wam przyznać, że po kilku nudnych rozdziałach będzie się sporo działo, ale do tego jeszcze trochę czasu.
Niedługo, Natalia albo ja, opublikujemy tu link do nowego bloga, gdzie będziemy publikować tłumaczenie Stay 2. Muszę jednak od razu powiedzieć, że zanim to nastąpi znów będzie miała miejsce krótka przerwa. Dlaczego, wyjaśnimy pewnie gdy już skończmy aktualne tłumaczenie. 
To chyba już wszystko, co chciałam wam przekazać. Jeśli macie jakieś pytania zapraszam do komentarz lub tu: http://ask.fm/Patricia710
Zapraszam więc do rozdziału. ;)

***

Nerwy mnie przytłaczały. Byłam tak podekscytowana, a moja babcia to potęgowała mówiąc mi jak ogromne to będzie. Założyłam na siebie krótkie, jeansowe szorty, który wybrał Harry, i jasną koszulkę.
- Co dziś robimy?
- Dziś? - przerwałam, zakładając swoje buty.
- Yeah.
- Wieczorem mamy imprezę. - przypomniałam mu. Podszedł do mnie i przytulił.
- Wiem. - mruknął, zdecydowanie niezadowolony z mojej odpowiedzi.
- Co więc chcesz żebym ci powiedziała?
- A co z popołudniem albo porankiem?
- Nic, chcę pospacerować po okolicy. - wyjaśniłam, machając naszymi splecionymi dłoniami.
- Okej, to właśnie chciałem wiedzieć. - pocałował czubek mojej głowy, po czym wyszedł do łazienki. Usiadłam na łóżku postanawiając na niego poczekać.
- Rose! - to była krótki odpoczynek...
- Idę babciu! - odpowiedziałam z irytacją idąc w odpowiednim kierunku. Stała w drzwiach od naszego pokoju uśmiechając się do mnie. Jej malutka sylwetka była tak urocza, że aż odwzajemniłam uśmiech. 
- Cześć skarbie. Więc dzisiejszy dzień macie tylko dla siebie. Wieczorem o szóstej przyjdźcie do Bennyego, dobrze? - wyjaśniła.
- Czy ja i mama mogłybyśmy spędzić ze sobą trochę czasu?
- Dziś?
- Po prostu czuję się jakbyśmy nie spędziły dużo czasu razem... - wyjaśniłam z żalem.
- Twoja mama nie chcę żebyś się martwiła. Ciesz się wolnym czasem. Powiedziała, że chcę wpaść do was podczas świąt albo nawet żebyś to Ty przyleciała! - obiecała, głaszcząc uspokajająco moje ramię.
- Dziękuję babciu. - pocałowałam czubek jej głowy.
Babcia odeszła w kierunku kuchni.
- Gotowa? - Harry zapytał, gdy jego duża dłoń znalazła się na moich plecach.
Odwróciłam się patrząc na niego. - Oczywiście. - uśmiechnęłam się. Wyszliśmy z pokoju, zmierzając ku końcowi korytarza, aż wreszcie weszliśmy do kuchni. Babcia i dziadek byli tu, ale moja mamy nie było, tak samo jak Anne.
- Twoja mama i Anne są na zakupach. - wyjaśnił dziadek.
- Och. - byłam lekko zaskoczona.
Wyszliśmy z domu nie kłopocząc się zjedzeniem śniadania. Pierwsze pięć minut naszego spaceru spędziliśmy w ciszy, podczas gdy nasze palce były splecione.
- Pamiętasz jak powiedziałem, że chciałbym spędzić z Tobą resztę mojego życia?
- Co? - zbita z tropu, zakrztusiłam się śliną.
- Pamiętasz, gdy powiedziałem Ci że chciałbym spędzić z Tobą resztę mojego życia? - powtórzył.
- Yeah. - potwierdziłam. Mówił to wiele razy, niektóre bardziej realistyczne niż inne.
- Myślałaś kiedyś o tym?
- Harry, mam dopiero dziewiętnaście lat...
- Prawie dwadzieścia. - poprawił mnie.
- Ty masz dopiero dwadzieścia jeden. - przypomniałam.
- Prawie dwadzieścia dwa.. - ciągnął wyraźnie smutny.
- Myślę, że powinniśmy się wstrzymać. - zasugerowałam.
- To nie były oświadczyny. - wyjaśnił.
- Więc tak na przyszłość. - wzruszyłam ramionami. Oboje spojrzeliśmy na siebie trochę zaniepokojeni zanim wróciliśmy do przyglądania się mijanym przez nas widokom. 
- Kocham Cię. - powiedział cicho. Uśmiechnęłam się, zagryzając wnętrze moich ust. 
- Kocham Cię. - odpowiedziałam, pochylając się w jego stronę. 
Mój telefon zaczął dzwonić, co oznaczało że muszę puścić dłoń Harrego. 
- Skarbie, tu Ashton!
- Hej, co tam?
- Chcecie coś zrobić by odpowiednio zakończyć wasz pobyt tutaj? - spytał ostrożnie. Zatrzymałam się już wcześniej i teraz Harry wreszcie też to zrobił.
- Jakieś propozycje? - spytałam, dodając mu odwagi.
- Skoki z klifu.
- Co? - zakrztusiłam się.
- To kompletnie bezpieczne i jest super zabawą. - zapewnił.
- To jedyna taka szansa w życiu. - dodał Michael w tle.
- Skoki z klifu? - powtórzyłam, na co oczy Harrego powiększyły się. Zabrał mi telefon, przykładając go do swojego ucha.
- Wy głupki chcecie skakać z klifu? - oburzył się.
- Harry. - ostrzegłam go. Ashton wszystko mu wyjaśnił, na co się uspokoił.
- Okej, pa. - Harry rozłączył się po czym oddał mi telefon. Na jego ustach gościł łobuzerski uśmieszek. - Wracamy i bierzemy nasze stroje kąpielowe. Będziemy skakać z klifu. 

9 komentarzy:

  1. Super rozdział !!!!! Czekam na nexta, nie mogę się już doczekać co się stanie w kolejnym rozdziale :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Błagam next :3
    Czooo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo :* Coś się stanie ja to czuje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoki z klifu no no będzie ciekawie haha :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. skoki z klifu omfg bedzie sie działo :o

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne <3
    zapraszam do siebie w wolnej chwili :) http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń