piątek, 21 marca 2014

56

*Harry*

Wybrałem jasno różowe róże w pobliskiej kwiaciarni. Rose powiedziała mi, że to jej ukochane kwiaty. Chciałem dać jej coś żeby oczyścić swoje poczucie winy. Przy kasie stał, nie kto inny jak Hannah. W moim gardle pojawiła się gula, a oddech zatrzymał na chwilę. Odwróciła się i spojrzała na mnie. Jej oczy otworzyły się szeroko, a zaraz potem zwęziły jakby w bólu.
- Harry, skarbie czy to Ty? - podeszła do mnie, a jej blond włosy kołysały się za nią.
- Uch.. - mój głos zamarł. Nigdy jeszcze nie byłem tak zdenerwowany. Hannah zazwyczaj nie wprawiała mnie w zdenerwowanie. Była moją odskocznią, ale to było przerażające.
- Wszystko dobrze skarbie? - spytała, będąc niespodziewanie kilka stóp ode mnie. Moje ręce zaczęły się trząść.
- Po prostu potrzebuję..
- Mnie? - pociągnęła za sznurek od mojej bluzy.
- Nie. - powiedziałem ostro.
- No dalej, wciąż jesteś singlem, prawda? Porzuciłeś małą dziewicę z Wielkiej Brytanii? - mówiła z jadem w głosie. Wzdrygnąłem się, przewracając oczami. Jak śmiała powiedzieć coś takiego. Rose jest pełna szacunku.
- Nie, zatrzymałem ją przy sobie uświadamiając sobie, że byłaś wielkim błędem. - rozumiejąc, że powinna się odsunąć zrobiła to, jednak wciąż pozostając blisko z rękami skrzyżowanymi na jej klatce piersiowej w taki sposób, że jej cycki prawie wyskoczyły z bluzki.
- No weź, mieliśmy razem tak dużo zabawy.
- Mieliśmy jest tu słowem kluczowym. - odparłem i minąłem ją podchodząc do lady.
- Tylko ja tu jestem. - powiedziała podchodząc do głównego wejścia i przekręcając tabliczkę na drzwiach na "Przepraszam, zamknięte" i zamykając drzwi na klucz.
Uniosłem brew wywracając oczami. Podeszła do mnie, zdejmując swój fartuch przez głowę i odkładając na ladzie. Złapała moje ręce i przyciągnęła do swojej twarzy.
- Nie przeginaj Hannah. - ostrzegłem. Odepchnęła mnie. Usiadła na ladzie i owinęła swoje nogi dookoła mojej tali tak samo jak robiła to Rose. Zaczęła mnie całować, trzymając blisko. Walczyłem żeby wydostać się z jej oplecionych nóg i gdy już to mi się udało, wywróciła na mnie oczami. - Odejdź ode mnie. - rozkazałem. Posłuchała, zaskakując z blatu i odpychając mnie.
- Pieprz się! Zmieniłeś się w idealny wzór, prawda? - wyrzuciła z siebie ostro.
- Nie, wciąż jestem sobą. Straciłem po prostu zainteresowanie Tobą. - odpowiedziałem takim samym tonem,  na co po raz kolejny przewróciła oczami i skrzyżowała ręce. Cisza zapadła w małym sklepiku. Dziewczyna odchrząknęła.
- Więc czego chciałeś? - zapytała niegrzecznie.
- Chcę dwa tuziny różowych róż. - zażądałem.
- Dwa tuziny? Kto zmarł?
- Moje pożądanie do Twojego zaniedbanego tyłka. A teraz pośpiesz się. - podałem jej pieniądze. Przewróciła oczami i sapnęła w irytacji. Obrzuciła mnie spojrzeniem i poszła na zaplecze po kwiaty dla mnie.
Czekałem przy ladzie, sprawdzając mój telefon. 8 nowych wiadomości, wszystkie od Rose.

Rose: Jak będziesz wracał kup kurczaka.
Rose: i puree z ziemniaków. Wiesz które lubię.
Rose: Więcej herbaty! Wypiłeś całą! :(
Rose: Zignoruj ostatnią wiadomość. Znalazłam! :)
Rose: Może chce pizze...
Rose: Co chcesz na kolację?
Rose: Po prostu przyjdź do domu z czymś gorącym!
Rose: I nie o to mi chodzi ty bezczelny gnojku! ;)

Zaśmiałem się sam do siebie i zobaczyłem Hannah wracającą z moimi kwiatami.
- Wiesz, nigdy właściwie nie byłeś aż taki dobry. - popchnęła kwiaty w moimi kierunki i podeszła do drzwi przekręcając tabliczkę.
- Tak, Ty też. Tylko darmowa rozrywka. - zabrałem kwiaty i odwróciłem się.
Wygrałem tą bitwę.

13 komentarzy:

  1. hahahahhahhhaha dobrze Harry pocisnął tej lasce choć najlepsze wiadomości od Rose!

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny !!! Ale miałam ubaw gdy czytałam rozmowe Harrego i tej suki :) hahaha była genialna :)
    Czekam nn ;* xx @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  3. superrr ^^ next ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. ALE DOJEBAŁ TEJ SZMACIE HAHAHAHHAHAHAHA PJONA HARRY
    GENIALNY ROZDZIAŁ *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Te sms'esy co za baba hahahahahaha a ta szmata niech żałuję co za . Rozdział the best kocham kocham i kocham /Światło '' )

    OdpowiedzUsuń
  6. ZAPRASZAM! TŁUMACZENIE FF!

    [...] profesor McKenney nie będzie w stanie uczyć kursu w tym semestrze. Na jego miejsce wstąpi jego asystent pan H. Styles.

    sonata-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahhahha świetne <3
    Zapraszam do mnie :)
    http://every-day-the-same-niall-horan-fanfic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy nowy? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku dopiero zaczęłam czytać a już zakochałam się w tym opowiadaniu *o*

    OdpowiedzUsuń